sobota, 4 sierpnia 2012

Rozdział 58.

Jego głos sprawił, że po moim ciele przeszedł miły dreszcz. Zauważył to i wystawił rząd swoich ząbków. Chwycił delikatnie moją dłoń i lekko pociągnął za sobą. Prowadził mnie na górę, tam mogliśmy porozmawiać w spokoju. Otworzył jednym ruchem drzwi, do swojego pokoju. Dla wielu mogłaby się teraz odbyć namiętna noc, tak zwane obalanie mitu przyjaźni damsko-męskiej i wskoczylibyśmy teraz do łóżka. Ale nie, puściliśmy swoje ręce. Maks usiadł na krzesełku przy biurku, ja obok na podłodze. Oparłam swoją głowę o jego kolana. Było mi nawet wygodnie, bawił się moimi włosami.
LL. - Max, ja nie chciałabym wam dzisiaj przeszkadzać. Nie chcę zepsuć rodzinnego dnia, który u ciebie zdarza się dosyć rzadko. -  Wygłosiłam swój monolog. Zrobiło mi się przykro, przedtem sądziłam, że brak rodzinnej więzi nas łączy. Ale on jednak miał rodzinkę i to nawet fajną, nie to co ja. Byłam smutna, a zarazem poważna. Na szczęście nie widział mojej miny. Siedziałam do niego tyłem.
M. - Ja piękna bez ciebie nigdzie nie idę nie jadę, rozumiesz? chcę abyś towarzyszyła mi w tym dniu. - mówił to tonem rozpieszczonego dzieciaka.
LL. - Słodkie. - Mruknęłam pod nosem i delikatnie się uśmiechnęłam.
M. - Tak, tak wiem, że jestem słodki. - Chciałam coś powiedzieć, ale doszedł do nas głos z dołu. To Raye wołała nas na dół. Zeszliśmy posłusznie. Właściwie to zostałam zniesiona. Maksymilian nawet nie raczył mnie puścić, gdy doszliśmy.
M.M. - Słodka z was para. 
M. - Już drugi raz słyszę, że jestem słodki. - wyszczerzył się.
LL. - Ee , ale my nie jesteśmy parą.
M.M. - No , tak tak.. ale byście pasowali . - uśmiechnęła się, miała uśmiech jak syn.
T.M. - Tak, tak skarbie masz rację. Pasowaliby, byliby idealną parą. - Zarumieniłam się. Ale niech oni pomyślą, czy warto byłoby ryzykować taką idealną przyjaźń? na coś więcej, co może nie rozkwitnąć? przez co nasze stosunki mogą się zniszczyć? nie chciałabym go stracić..
M.M. - Gotowi? - powiedziała z entuzjazmem. Max dodał zawsze, takim samem tonem jak matka. Są jak dwie krople wody. Ona jest ładna, on jest przystojny. Ten sam uśmiech, te same oczy. Kolor włosów, i sposób wyrażania emocji. Wyrwałam się z jego rąk. I podeszłam bliżej jego rodziców.
LL. - Przepraszam, że przedłużam. Ale czy mogliby państwo zaczekać chwilunię tylko ogarnę walizkę i już znikam. - Starałam się wymówić to jak najszybciej i jak najpłynniej. Mam nadzieję, że zrozumieli.
M.M. - Ale jak to? Gdzie ty chcesz wyjść? przecież ty jedziesz z nami.
T.M. - No właśnie.
LL. - Ale ja nie chciałabym.. - Max mi przerwał.
M. - Tak, tak nie chciałabyś nam przeszkadzać. Lilo! już o tym rozmawialiśmy, ja bez ciebie się nigdzie nie ruszam. A moi rodzice nie pozwolą ci pojechać do hotelu. - Chciałam mu przerwać, ale nie dał mi dojść do słowa. - Przecież oboje dobrze wiemy, że nie pojechałabyś do domu brata. - skarciłam go wzrokiem.
M.M. - Jesteśmy aż tacy straszni, że nie chcesz z nami spędzić trochę czasu?
LL. - Ale to rodzinna chwila. Nie chcę przeszkadzać.
T.M. - Dziewczyno, zrozum, że nie będziesz przeszkadzać. Jesteś mile widziana zawsze w naszym domu. A dzisiaj chcemy, abyś spędziła ten dzień z nami. Macie jakieś osiem, dziesięć minut. My z Raye poczekamy w samochodzie, mamy wszystko? - spojrzał pytająco na kobietę, a ta kiwnęła głową i wyszli z domu.
M. - Chodź pójdziemy się przebrać. - Chwycił moją dłoń, znowu przeszedł po mnie dreszcz i znowu on to zauważył. - Jeej jak ja na ciebie działam. - zrobił swój seksowny uśmieszek po czym walnęłam go w ramię. Zarumieniłam się. Ze śmiechem powędrowaliśmy do obecnie wspólnego pokoju.
LL. - Może ja wybiorę tobie ubrania, a ty mi ? - jakoś na szybko wpadło mi do głowy.
M. - Świetny pomysł. Ale tak normalnie, więc raz. Dwa, mamy dwie minuty, trzy. Już po chwili wybrałam mu luźną czarną koszulkę z różowym, zabawnym królikiem. Do tego siwe rurki i czarne vansy. Odwróciłam się i wręczyłam mu zestaw. Właściwie się wymieniliśmy, bo dla mnie też był już gotowy. Chwyciłam za bieliznę i powędrowałam ją zmienić w łazience. Gdy wyszłam, okazało się, że Maksiu zdążył już się ubrać stał tyłem do mnie, właściwie nakładał już drugiego buta.
M. - Maasz świeet.. - przerwał, bo odwrócił się i mnie ujrzał. Szybko złapał się za krocze, chyba po to abym nie zauważyła, że mu po prostu stanął. Zaczęłam się śmiać i powtórzyłam jego własne słowa.
LL. -  Jeej, jak ja na ciebie działam.
Byłby szybciej, ale wybrałam się na Dni Otwarte Elbląga,
gdzie był koncert Afromental. no i występowali jeszcze,
Piasek i ktoś tam jeszcze, ale już mnie nie było. Wolałam Mc.

16 komentarzy = nowy rozdział.
NIE LUBIĘ TEGO, ALE MUSZĘ! TYLE WAS CZYTA, 
A PRAWIE NIKT NIE KOMENTUJE. :c

20 komentarzy:

  1. Boski czekam na nexta ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. next
    next
    next;D

    OdpowiedzUsuń
  3. supeer rozdział rozdział ;* hahha, końcówka <33 czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział ;* ! czekam na następny;D

    OdpowiedzUsuń
  5. super ;) czekam na next ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny.Byłaś na koncercie Afrometal.Zazdroszczę... :\.I wiesz że dużo osób czyta tego bloga więc nie potrzebnie zasadę ilości komentarzy. ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak wiem , ale czy ciężko jest napisać co się sądzi? albo skrytykować? xd a co do koncertu , to mi się tam nie podobało ale spoko . :3

      Usuń
    2. Ja tam lubię nie które piosenki,ale moją ukochaną jest "It's my life" z VNM'em.VNM też jest niczego sobie ;P

      Usuń
  7. Genialny rozdział , jak zawsze xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Ajj na pewno będzie tych 16 kom. bo duużo osób czyta.
    A co do rozdziału to świetny. <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny jak zawsze. Czekam na nn. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny.
    Czekam na następny :) :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny <3 czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebisty jak cała reszta i nie mogę doczekać się następnego . :*

    OdpowiedzUsuń