środa, 15 sierpnia 2012

Rozdział 67.

Biegłam przed siebie, jakiś czas. Nie wiem, ile dokładnie ale traciłam już siły. Zwolniłam. Na początku słyszałam za sobą krzyki Liama, ale przyśpieszyłam i już go nie było słychać. Powinnam skierować się do Maksa, ale nie chcę ciągle siedzieć mu na głowie. On potrzebuje odpoczynku ode mnie, przecież dopiero co się od niego wyprowadziłam, już wracam? nie chcę być dla nikogo problem. Moim oczom ukazał się neonowy napis, nie potrafiłam go rozczytać. Nie to ,żebym miała coś z oczami, ale litery były strasznie powykrzywiane i jeszcze ten blask. Na pewno był to klub. Zachęcał, zapomniałam już o myślach o Maksie, podążyłam do wejścia. Stał tam wielki ochroniarz, wyglądał dosyć groźnie.
Och. - Ślicznotko, ty mi na siedemnaście lat nie wyglądasz. - chciałam coś powiedzieć, ale nie dawał mi dojść do słowa. - No chyba, że przyszłaś z opiekunem w takim wieku?
LL. - ee, no nie. - Powiedziałam, lekko speszona.
Och. - Zawsze możemy załatwić to inaczej. - Obrzydliwie się uśmiechnął, wystraszyłam się. Ale na szczęście usłyszałam, znany głos za sobą.
Mi. - Enrique jakiś problem? - Był to Micky wraz z Conorem.
C.T. - Ona jest z nami, co nie Lil. ? - Pokiwałam twierdząco głową, ten Enrique nie chętnie nas wpuścił. Cieszyłam się, że nie ma z nimi Maksymiliana. Ale było mi głupio, bo oni mi pomagają a ja ich gasiłam przy ich kolegach. Mówię o tym, jak wspomniałam wtedy przy Maksie i Thomasie o tym jak Conor dał mi narkotyki, a Micky próbował się ze mną przespać na imprezie u moich nianiek. Weszliśmy do pierwszej części klubu gdzie jest cicho. Są tu loże, a za ścianą jest sala do tańczenia która jest dźwiękoszczelna. 
LL. - Nie ma z wami, Maxa ani Thomasa, dziwne.
C.T . - Thomas pojechał gdzieś z rodzicami do Wenecji, czy jakoś tak. I dopiero za jakiś tydzień wraca, a Max zajmuje się kuzynostwem którzy nie dawno, przyjechali.
Mi. - A ty sama? to też dziwne.
LL. - Jakoś tak wyszło.. jedyne na co mam teraz ochotę to się upić, naćpać, zabić.
Mi. - Wiesz, mam lepszy pomysł usiądziemy tutaj. - Wskazał na loże po boku.
LL. - Ale już mówiłam, że.. - Conor mi przerwał.
C.T. - Ale Lil, my nie możemy pozwolić, aby coś ci się stało, Maks by nas zabił, zakopał, odkopał, zadźgał, zakopał i od.. - Tym razem Micky przerwał mu.
Mi. - Kan, cholera! Ona zrozumiała.. - Ja z Mickym skierowaliśmy się do loży, a Conor powędrował po drinki. Usiadłam na przeciw chłopaka, ciągle czułam jego przeszywające spojrzenie.
LL. - Dziwne, nawet nie zapytał się jakie chcemy.
Mi . - Ee, że co?
LL. - No, Conor drinki.
Mi. - A , no tak.. - wydawał się zamyślony. - Doszedł do nas Conor z kolorowymi drinkami. Przysunął każdemu kieliszek i usiadł obok Mickiego naprzeciw mnie.
Mi. - Co jak co, zazdroszczę takiej przyjaciółki Maksowi. - powiedział to drżącym głosem, jakby nie wiedział, czy ma prawo to powiedzieć. Czułam jak zaczynam się rumienić.
LL. - Eem , dziewczyny.
C.T- Cooo ? - Obaj wytrzeszczyli na mnie oczy.
LL. - No, od wczoraj jesteśmy parą.
Mi. - A czemu my nic o tym nie wiemy? . 
C.T-  No właśnie, spaliście już ze sobą? - Wyszczerzył się, a Micky walnął go w ramię.
Mi. - CONOR! - Wybuchnęłam śmiechem.
C.T. - No co?! ee, Lil no to jak?.
LL. - Nie, nie spaliśmy ze sobą. - powiedziałam, urywanym śmiechem.
C.T. - Na peeeewno?! Ty nas tu nie okłamuj. Jeżeli nie chcesz mówić to nie, ale my i tak się dowiemy czy jesteś w tym dobra. - znowu wybuchnęłam śmiechem i o mało co nie spadłam z kanapy.
LL. - Oho, i może jeszcze przetestujecie? Sprawdzając czy Maks nie kłamał? - powiedziałam starając się być poważna, ale jak zawsze mi to nie wyszło. Po czym przechyliłam, po raz kolejny kieliszek. Nasza rozmowa, dalej się jakoś rozwinęła. Opowiedziałam im o moich problemach, jaka ja jestem dziwna! Nie długo cały świat, będzie znał mnie na wylot. Za szybko się przywiązuje i za szybko ujawniam nie potrzebne szczegóły. Conor kilka razy donosił kieliszki, po jakimś czasie. Dosiadły się do nas jakieś dziewczyny. Jakiś opis? Wyglądały pusto, takie tam panienki szukające okazji na darmowego drinka albo szybki numerek. Tak wiem, prościej nazwać je dziwkami. Miziały się do nich, ale im to nie przeszkadzało. Wyrwały ich do tańca, zapomnieli o mnie. Zostałam sama, pożałowałam, że nie wzięłam telefonu. Trwała przerażająca cisza, nagle obok mnie pojawiło się dwóch kolesi..

18 komentarzy:

  1. dzięki że npisłaś tern rozdział robi się ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  2. oo. Ciekawe co bedzie dalej :D
    Pisz! Pisz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny :))
    Czekam na następny z niecierpliwością.:p

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe. ;P
    Czekam na następny.
    Kocham
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział już się nie mogę doczekać co będzie dalej ;d
    czekam na następny;D !

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeebbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiissssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssste . XD Czekam z niecierpliwością na NEXT . <3

    OdpowiedzUsuń
  7. M E G A ;3 czekam na nn :D pisz szybko ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebiste ;3 Czekam na next xx.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Megaśny. Czekam na nn :d

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajjjjjjeeeebbbbbbbbiiiiiiiiiiiiiissssssssssssstttyyyy. Kocham twojego bloga <333333333. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. CUDO!!! Pisz dalej już się nie moge doczekać następnego rozdziału. :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Sory ale nie moge znalezc odpowiednich slow. Czekam na nexta :D :*

    OdpowiedzUsuń