piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 7.

LL.- ee , Siema ! nie przeszkadzam ? 
M.- Nie , no co ty. - Uśmiechnął się .
LL.- Ehm, no to ee Lilo Tomlinson jestem.
M.- Max Stewart. - Oficjalnie podał mi rękę i wybuchnęliśmy śmiechem.
LL.-Co tu takie ciacho robi samo?
M.- Gdziee ciacho? Bo głodny jestem.
LL.- Ehem , to chyba te ciacho zabierze mnie na jakieś ciaastko ? 
M.-Świetny pomysł ! - i poszliśmy , (znaczy się on jechał na desce) do najbliższej cukierni. Zakupiliśmy dwa ciastka, i wyszliśmy.
M. - Smaczne te twoje ciastko?
LL.- Nom , najlepsze! - Chłopak nachylił się i zjadł mi większą część ciastka.
M.- Racja, smaczne.Ale moje lepsze , chcesz spróbować? - ii teraz to ja gryzłam jego ciastko, które okazało się lepsze od mojego.Udałam smutną minę, a on podszedł bliżej i mnie przytulił. Rozmawialiśmy z Max'em tak jeszcze jakieś 3 godziny.Ustaliliśmy ,że umówimy się i pójdziemy zakupić mi deskę na której on nauczy mnie jeździć.Wyjęłam telefon żeby sprawdzić która godzina.A tu 60 nie odebranych połączeń od jakiś 5 numerów, chyba nie muszę mówić od kogo.Właściwie miałam to gdzieś czy któryś się martwi, zaczynało robić się zimno, Stewart dał mi swoją bejsbolówkę która zajebiście pachniała.Tak szłam i myślałam co bym robiła teraz gdyby żył mój ojciec, i czy też bym poznała takiego wspaniałego przyjaciela. Tak wiem , znamy się dopiero kilka godzin, a ja czuję się z nim jak z bratem? tak , i to takim którego nigdy nie miałam.. z myśli oderwał mnie głos Maksa, który tłumaczył mi ,że powinnam odebrać bo może to być coś ważnego.Potem opowiedziałam mu wszystko mniej więcej jak to ze mną jest.Czemu się wyprowadziłam no i historię ze sklepu.
M.- Ehm.. widzę ,że twoje życie bajką nie jest, ale masz mnie. - Mocno mnie przytulił.
M.- no wiesz, ja jestem jedynakiem, moi starsi nie mają dla mnie czasu.Wynagradzają mi to w taki sposób ,że mam kasy ile chce i na co chce, i mogę robić wszystko.Dosłownie bo ich , przeważnie w domu nie ma.- Uśmiechnęłam się do niego, wymieniliśmy się numerami.
M.- Powinienem cię już piękna odprowadzić. 
LL.- Eee , ale jest jeden problem - wybuchnęłam śmiechem.
LL.- Ja nie znam drogi , adresu ani nic.
M.- No to musisz zadzwonić. - Jak powiedział tak zrobiłam , mimo ,że nie chciałam.I wiedziałam ,że będę mieć wywiad z wszystkimi.Wybrałam losowo numer i tylko miałam wielką nadzieję nie trafić na Louis'a ani na tego całego Zayn'a.Postanowiłam napisać sms'a.
"Ee , podaj mi adres."
~* OCZAMI HARREGO *~.
Chłopcy wysłali wszystkie zaproszenia , i głupio było by to teraz odwoływać.W domu panuje napięta atmosfera; Louis obwinia siebie,że puścił z nami Lil. i mógł się domyślać ,że to się mniej więcej tak skończy.Poczułem wibracje w kieszeni, spojrzałem na wyświetlacz to ONA. Szczerze to się ucieszyłem. mimo jej humorów polubiłem ją i była ładna, miała urodzie po Louisie ! zdecydowanie.Uśmiechnąłem się mimowolnie sam do siebie, naciągnąłem buty i wsiadłem do samochodu, czułem wzrok chłopaków na sobie, nie chciałem im nic mówić bo zaraz w samochodzie zrobiło by się tłoczno.
~* OCZAMI LILO. *~ . 
Spojrzałam na wyświetlacz i tak jak myślałam, nie podał mi TEN ktoś adresu tylko napisał "Gdzie jesteś" nie no świetnie : "PODAJ ADRES! -,-" nie zdążyłam odłożyć telefonu a już doszło "GDZIE?! :)" jejku , teraz po głowie chodziły mi myśli , który z nich to może być, nie wiem czemu ale jakoś to wszystko pasowało mi do Harr'ego , no ale nie wiem.
LL.- Maaaaaax , gdzie jesteśmy bo ten idiota to chyba kuurwa nie odpuści! 
M.- Martwi się o ciebie, dziwisz się? ee napisz ,że w Skate Park'u Southwark na Greater London.Powinien trafić. -  napisałam i dostałam sms'a ,że już jedzie.
LL.- No to pięknie, teraz będziesz miał możliwość poznania tych wszystkich debili. - zrobiłam grymas na twarzy a on mnie przytulił , zaczęliśmy się śmiać.
M.- Daj spokój , pewka ,że nie są gorsi od ciebie? - walnęłam go w ramię.. w tle zobaczyłam Harrego, był sam.Ale zawsze jest możliwość ,że zostali w samochodzie.Przytuliłam się jeszcze raz mocno do Max'a i dałam mu buziaka w policzek ten się uśmiechnął.
LL.- ee , twoja bejsbolówka.
M.- Jakbyś nie chciała się spotkać , to mamy powód dla którego będziesz musiała! - Krzyknęłam mu siema i podeszłam do Harr'ego , nie liczyłam na jakieś miłe powitanie.Szczerze? chciałam mu się rzucić w te jego zielone oczy w których mogłam się utopić.Ale starałam się opanować.
H.- Wszyscy w domu się martwią. - Posłał mi uśmiech w którym można było znaleźć troskę.
Zignorowałam to co powiedział , właśnie o to mi chodziło.Żeby się martwili, weszliśmy do samochodu.Harry włączył ogrzewanie, ale mi to potrzebnie nie było.. wystarczyła mi bluza Maksa.Teraz gdy tak siedzieliśmy w ciszy, przypomniałam sobie ,że miałam zadzwonić na skyp'ie do Darcy! oj tam ,jak wrócę to zadzwonię, potrzebuje jej się wygadać.
H. - Ee , co robiłaś? - mimo tego ,że kierował czułam jak kątem oka na mnie zerka.
LL.- Szłam,jadłam,chodziłam,rozmawiałam,gryzłam,biegłam,mówiłam.
H.- Bardzo podobne rzeczy, ee a kto to był ten , no ? 
LL.- Chodzi ci o Maksa, ee przyjaciel.
H.- Znasz go jeden dzień i już jest twoim przyjacielem, a mnie znasz 2 dzień i jakie masz o mnie wrażenie? - poruszył śmiesznie brwiami.
LL.- Hym, jako jedyny robisz dobre wrażenie z tej waszej słit piąteczki. - Jechaliśmy bardzo szybko, nie to co z Louisem.Właśnie Louis! czeka mnie rozmowa..


JAK SIĘ PODOBA? :3 .

7 komentarzy:

  1. Zajeeeeebiste <3
    czekam na następny. :d

    OdpowiedzUsuń
  2. dokladnie ! zajebisteeeeeeeeeee! <333 cekam na kolejne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. super ...
    czekam na następny rozdział :*
    zapraszam do mnie, jestem początkująca xdd http://marzenia-sie-spelnia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czemu nie działa mi strona..
      a co do czego , też jestem początkująca :d .

      Usuń